Szanse Andrzeja Dudy według sondaży wyborczych

Obserwując wyniki sondaży wyborczych jakie pojawiały się od początku 2020 r. można powiedzieć, że prezydent Duda zwycięstwo ma niemal pewne. Jednak nadmierna wiara w sondaże przyczyniła się do klęski już niejednego kandydata. Najlepszym tego przykładem jest Bronisław Komorowski podczas wyborów w 2015 r. Zachłyśnięcie się początkowo bardzo dobrymi sondażami spowodowało, że prezydent praktycznie nie
prowadził kampanii wyborczej. Można było odnieść wrażenie, że robi to jakby na siłę. Następnie, kiedy PO zorientowała się, że poparcie dla jej kandydata osiągnęło tendencję spadkową, to nerwowa próba ratowania sytuacji w połączeniu z szeregiem wpadek wizerunkowych w wydaniu samego Komorowskiego spowodowało, że kandydat PO został pokonany przez Andrzeja Dudę. Warto tu zaznaczyć, że sztab PiS podczas kampanii
prezydenckiej w 2015 r. był praktycznie bezbłędny. Nie było żadnych zaniedbań, nie lekceważono przeciwnika do samego końca.
Bardzo dobre sondaże mogą uśpić czujność kandydata, natomiast niskie notowania mogą przyczynić się do nadmiernego pesymizmu. Pomijając kwestię w jaki sposób skonstruowane są pytania oraz sposób przeprowadzania sondaży, to z sondaży można wyczytać jedną ważną rzecz. Czy dany kandydat ma tendencję wzrostową, spadkową, czy
poparcie utrzymuje się na stałym poziomie. W pierwszym przypadku oznacza to, że przyjęta strategia i taktyka są prawidłowe i nie wymagają żadnych zmian. W drugim i trzecim przypadku jest to sygnał, że należy zastanowić się nad zmianą dotychczasowych działań, bo albo nie przynoszą spodziewanego efektu, albo uzyskano już maksymalną korzyść i należy zmienić działania, aby pozyskać nowy elektorat. Jednym słowem sondaże powinny mobilizować do działania, do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Dobrym przykładem jest tu kampania z 2005 r. na Prezydenta RP oraz do
Sejmu i Senatu. Po wycofaniu się Włodzimierza Cimoszewicza, liderem sondaży prezydenckich został Donald Tusk, natomiast PO była na czele wyścigu do parlamentu. Wydawało się, że zarówno Tusk jak i Platforma zwycięstwo mają już w kieszeni. Jednak w pewnym momencie PO jakby straciła siłę do walki, natomiast PiS wraz z Lechem
Kaczyńskim cały czas byli zmobilizowani. Walczyli do samego końca, co zakończyło się
podwójnym sukcesem, w wyniku którego Lech Kaczyński został prezydentem, a PiS uzyskało

najlepszy wynik do Sejmu i Senatu. Oczywiście należy także pamiętać, że PO przyjęła błędną
strategię i taktykę w przeciwieństwie do PiS.
W obecnych wyborach Andrzej Duda wystartował jako faworyt sondaży i przez cały
czas utrzymuje się na ich czele, pozostając niekwestionowanym liderem. W najtrudniejszym
okresie pandemii koronawirusa prezydent Duda miał nawet szanse na zwycięstwo w
pierwszej turze. Jednak w wyniku wspomnianej pandemii oraz m.in. ze względu na fakt, że
Senat w którym większość ma opozycja sejmowa, wykorzystał przysługujące mu 30 dni do
pracy nad projektem ustawy, wybory 10 maja się nie odbyły. Główną osią sporu było pytanie
czy można w wyniku nieprzewidzianej sytuacji jaką było pojawienie się koronawirusa,
dokonać zmian w Kodeksie Wyborczym na mniej niż pół roku przed głosowaniem.
Podczas pandemii koronawirusa można było zaobserwować jak w wyniku szeregu
błędów popełnionych przez samą kandydatkę oraz jej sztab wyborczy, a także w wyniku
niespójnego przekazu liderów Platformy, kampania Małgorzaty Kidawy-Błońskiej przestała
praktycznie istnieć, a poparcie dla kandydatki z prawie 30 proc. spadło na zaledwie 2 proc. W
tej sytuacji PO w panice szukała kandydata rezerwowego. W końcu znaleziono i wystawiono
Rafała Trzaskowskiego (było to możliwe, gdyż głosowanie 10 maja się nie odbyło).
Jednocześnie w całej PO zapanowała powszechna mobilizacja, co było widać po zebranej
ilości podpisów na listach poparcia potrzebnych do rejestracji kandydata.
Tak duża mobilizacja w PO może paradoksalnie wzmocnić kandydata PiS. Ponieważ
elektorat prezydenta Dudy obawiając się, że zwycięstwo ich kandydata może być zagrożone,
równie mocno się zmobilizuje, a kampania Andrzeja Dudy nabierze nowego rozpędu. Wydaje
się, że wspomniany proces już się rozpoczął, o czym świadczą najnowsze sondaże, w których
prezydent Duda poprawił swoje notowania, po krótkim okresie spadkowym.
Dobre notowania Andrzeja Dudy są spowodowane m.in. dobrymi notowaniami Rządu
PiS wraz z koalicjantami. Chodzi tu głównie o szereg inwestycji czy programów socjalnych,
które prezydent Duda bardzo mocno wspierał. Można tu wymienić wszelkiego rodzaju tzw.
programy plus, jak 500 zł dodatku na każde dziecko itp., cofnięcie wieku emerytalnego przez
Rząd PiS, który podniosła PO i PSL, nie zgodzenie się przez PiS na wpuszczenie uchodźców,
na co zgodził się Rząd PO-PSL, a także szereg inwestycji Rządu PiS w naszej gospodarce,
których sztandarowym projektem stała się m.in. budowa Centralnego Portu
Komunikacyjnego.
Szereg inwestycji odczuło także Pomorze Zachodnie. Pomijając już powstanie
gazoportu w Świnoujściu, którą to decyzję z inicjatywy ówczesnego prezydenta Lecha
Kaczyńskiego podjął Rząd PiS, kiedy pierwszy raz partia ta sprawowała władzę w latach

2005-2007. To należy tu wymienić jedną z największych inwestycji jaka miała miejsce w naszym regionie w historii III RP, czyli rozbudowę zakładów chemicznych w Policach. Oprócz tego nastąpiły inwestycje w elektrowni Dolna Odra, na lotnisku w Goleniowie oraz
pojawiły się plany budowy terminalu kontenerowego w Świnoujściu, obok gazoportu. To wszystko spowoduje, że pojawią się nowe miejsca pracy, a region zachodniopomorski stanie się jeszcze bardziej atrakcyjny dla kolejnych inwestycji. Analizując dotychczasowe sondaże oraz działania prezydenta Dudy i Rządu Zjednoczonej Prawicy, a także patrząc na działania kandydatów opozycyjnych, wydaje się, że Andrzej Duda ma duże szanse na zwycięstwo, pod warunkiem, że PiS-owi uda się utrzymać stan pełnej mobilizacji swoich struktur i elektoratu. Jednak należy pamiętać, że opozycja głównie w postaci PO oraz Szymona Hołowni nie odpuszcza i także rzuciła wszystkie ręce na pokład. Tam również jest stan najwyższej mobilizacji, a obaj panowie nie są bez szans. Przede wszystkim prezydent Duda oraz PiS nie mogą dać się sprowokować Platformie. Najbliższe dwa tygodnie z pewnością będą bardzo dynamiczne i wyczerpujące dla wszystkich kandydatów. Wyborcy wrzucając głos do urny będą musieli zastanowić się, czy popierają dotychczasowe reformy Rządu PiS, wybierając tym samym Andrzeja Dudę, czy podchodzą do nich krytycznie, a wówczas będą musieli wybrać któregoś z kandydatów opozycji. Najważniejsze, aby dokonując wyboru kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie emocjami.